-Hej, mam na imię Mateusz – powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
-Hej, Julia. Miło Cię poznać.
I w tym samym momencie pani poprosiła, żebym zrobiła zadanie na
tablicy. Uwinęłam się z nim szybko, gdyż mimo że nie lubiłam to rozumiałam
fizykę. Kiedy usiadłam na miejsce zobaczyłam, że ktoś zrobił mi kebaba z
piórnika.
-No proszę… Znamy się zaledwie parę minut a ty już sobie grabisz –
powiedziałam z uśmiechem.
-To nie ja ! – powiedział ze śmiechem.
-Każdy tak mówi.
Wzięłam piórnik i przywróciłam go do porządku.
-Widzę, że nieźle radzisz sobie z fizyką. Kujon ?
-Nie. Samo mi to jakoś przychodzi do głowy.
-Też bym tak chciał. Mogę mieć do Ciebie prośbę ?
-Zależy jaką.
-Wiesz ostatnio olałem sobie szkołę. Złe oceny tłumaczyłem tym, że
nauczycielki nie umieją tłumaczyć a, że tata naukę stawia na pierwszym miejscu,
przeniósł mnie tutaj. Powiedział, że jeżeli znowu nazbieram złych ocen zabierze
mi mój motor. Potłumaczyłabyś mi trochę fizykę, matmę i tak dalej ?
-Jasne. Nie mam planów na najbliższą przerwę więc nie ma problemu.
-Miałem raczej na myśli bardziej ciche miejsce. Na przykład d o m.
-Nie umawiam się z nieznajomymi. Przykro mi.
-Na szczęście ja tak. Nie daj się prosić. Jak na razie jesteś jedyną
osobą w tej szkole, którą znam i która rozumie przedmioty ścisłe.
-Może dlatego że znasz t y l k o mnie?
-Jutro krótka klasówka z dzisiejszej lekcji. Mateusz, ciebie ona też
dotyczy. – Powiedziała, w najmniej odpowiednim momencie, pani.
-No widzisz. Muszę dostać z niej dobrą ocenę a zupełnie nic nie
rozumiem. To jak ? Jeżeli boisz się przyjechać do mnie może być u ciebie. Tylko
podaj adres.
-Niech Ci będzie. Na twoje szczęście nie jestem osobą asertywną. Ale
jeżeli moich rodziców nie będzie akurat wtedy jak przyjedziesz to będziesz
musiał wrócić do domu.
-Boisz się mnie ? Jestem tylko zwykłym uczniem. Jak każdy. –
powiedział to, powstrzymując śmiech.
-Sezamkowa 13/4.
-Będę o siódmej.
Zadzwonił dzwonek na przerwę. Reszta lekcji minęła dość szybko. Po
lekcjach poszłam ze znajomymi na lody. Powygłupialiśmy się trochę po czym
wróciłam do domu.
-Mamoo wróciłam ! – krzyknęłam przekraczając próg domu.
-Jestem w kuchni ! Już nakładam ci obiad ! – odkrzyknęła
Pocałowałam ją w policzek na przywitanie.
-Co na obiad ?
-Kurczak.
-Świetnie. Idę umyć ręce.
-Dobrze. Tylko szybko bo stygnie.
-Nie miałabyś nic przeciwko gdyby około dziewiętnastej wpadł do mnie
kolega ? Prosił żebym potłumaczyła mu fizykę.
-Kolega ? –powiedziała z
uśmiechem
-Tak mamo, k o l e g a.
-A jak się nazywa jeśli można wiedzieć.
-Mateusz. Dzisiaj doszedł do naszej klasy.
-No dobrze. Skoro chodzi t y l k o o tłumaczenie fizyki to nie mam nic
przeciwko. – powiedziała ze śmiechem
-Okej.
Poszłam do swojego pokoju. Włączyłam laptopa. Przejrzałam facebooka,
photobloga, popisałam trochę ze znajomymi i nawet nie zauważyłam jak było w pół
do dziewiętnastej. Zerwałam się szybko z krzesła i poszłam do łazienki.
Właściwie nie wiem dlaczego nagle poczułam chęć przebrania się w coś
ładniejszego i pomalowania się. Nie znałam go więc nie powinno mi zależeć na
jego opinii dotyczącej mojego wyglądu ale mimo to nałożyłam czarne rurki,
białą, obcisłą bluzkę z czarnymi napisami z krótkim rękawem, rozpuściłam włosy
i ułożyłam je za pomocą pianki oraz nałożyłam trochę tuszu na rzęsy. Kiedy już
wychodziłam z łazienki usłyszałam warkot silnika. Wyjrzałam przez okno i
zobaczyłam Mateusza zsiadającego z motocyklu. Znieruchomiałam…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz