Minął już rok od śmierci siostry a ja nadal pamiętam rejestracje
motoru i kolor kasku chłopaka, który ją potrącił i uciekł z miejsca wypadku.
Pewnie gdybym szła po prawej stronie ulicy zamiast niej to teraz ja leżałabym 3
metry pod ziemią… Niestety policja nie znalazła sprawcy ale ja nie spocznę
dopóki nie strzelę mu kulką prosto w jego obrzydliwą, pozbawioną uczuć twarz !
Tydzień po rocznicy śmierci Leny poszłam jak co dzień do szkoły. Oczywiście jak zwykle biegłam na
autobus. Kiedy już dotarłam do szkoły i zostawiłam plecak pod klasą to poszłam przed szkołę, ponieważ jeszcze było parę minut do dzwonka a wiedziałam,
że tam spotkam połowę klasy. Kiedy usłyszeliśmy dzwonek wszyscy poszliśmy na
nudną lekcje Fizyki, która nie zanosiła się zbyt ciekawie. Jak zwykle usiadłam
z moją przyjaciółką odliczając minuty do dzwonka. Żeby lekcja szybciej zleciała
zaczęłam wygłupiać się i śmiać z Kasią przez co pani przesadziła mnie od niej
do innej ławki, w której musiałam usiąść sama. 15 minut przed dzwonkiem weszła
do klasy nasza wychowawczyni. Powiedziała nam, że do naszej klasy dojdzie nowy
uczeń i żebyśmy przyjęli go życzliwie. Wychyliła głowę za drzwi i nakazała
wejść komuś do klasy. Nagle moim oczom ukazał się przystojny, dobrze zbudowany
brunet z pięknymi brązowymi oczami i ze skórzaną, czarną, motocyklową kurtką a,
że tylko ja siedziałam sama, przysiadł się do mnie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz